Zmiany nawyków żywieniowych u kotów

Zmiany nawyków żywieniowych u kotów

Zmiany nawyków żywieniowych u kotów

Wielu kocich opiekunów, świadomie podchodzących do tematu karmienia sowich pupili, zmaga się w pewnym momencie z tematem zmiany nawyków żywieniowych u kocich podopiecznych. Przyczyny mogą być różne, ale często trafiają one na jedną wspólną przeszkodę – kot nie chce jeść tego, co mu proponujemy i upiera się przy starym żywieniu. Warto znać wtedy kilka tricków, które pomogą przełamać ten impas.

Przyczyny zmian w diecie

W ostatnich latach świadomość dotycząca zdrowego i odpowiedniego z punktu widzenia gatunku żywienia kotów znacząco wzrosła. Do lamusa odeszły pewne starsze teorie, które jeszcze niedawno były powtarzane jak najświętsze prawdy. Zaliczamy do nich m.in. stwierdzenia takie jak:

  • sucha karma jako podstawa diety – tak po prawdzie to nie powinno się jej podawać kotu ani jako bazy, ani jako uzupełnienia posiłków, gdyż działa silnie odwadniająco, jest obciążająca metabolicznie i sprzyja rozwijaniu się nadwagi bądź otyłości,
  • sucha karma to sposób na zdrowe zęby – od dawna wiemy, że suchy pokarm, ze względu na swój skład i strukturę, nie tylko nie poprawia problemów stomatologicznych, ale wręcz je nasila, powodując rozrost płytki bakteryjnej w jamie ustnej,
  • żywienie kota całe życie jednym rodzajem karmy – kot to gatunek neofilny, w którego repertuarze łowieckim znajduje się ponad 70 gatunków ofiar, a co za tym idzie jest on naturalnie przystosowany do tego, by pobierać składniki odżywcze (w tym odpowiednie aminokwasy) z różnych rodzajów mięsa,
  • wysoka zawartość białka w diecie szkodzi – kot jest obligatoryjnym mięsożercą i w naturalnej diecie sięga po pokarmy, które zawierają nawet 11g białka / kg m.c. kota / dobę, podczas gdy dobra dieta wysokomięsna lub dieta surowa typu BARF oscyluje wokół wartości ok. 5g białka / kg m.c. kota / dobę, jest to więc wartość bezpieczna i mieszcząca się w średniej zapotrzebowania biologicznego u tego gatunku,
  • kot nie może być karmiony tylko mokrą karmą – wręcz przeciwnie: właśnie tak powinno wyglądać żywienie kota oparte na produktach komercyjnych. Mokra karma, jako pokarm zawierający duże ilości wody (ok. 80% w składzie), powinna być podstawą diety, przy jednoczesnym dbaniu o jej jakość – powinna być wysokomięsna, o jasnym składzie (dokładnie rozpisane mięsa i podroby), pozbawiona produktów ubocznych pochodzenia roślinnego, zbóż, skrobi, roślin strączkowych, mleka i jego pochodnych oraz tłuszczów roślinnych. Do tego ważne są dodatki suplementacyjne takie jak witaminy, mikro- i makroelementy oraz tauryna w ilości co najmniej 1500 mg/kg masy gotowego produktu. Właśnie taka karma, uznawana za zbilansowaną i pełnowartościową, może być bezpiecznie podstawą żywienia kota jako mięsożercy i surojada. 

Dla zwierząt, które przez ostatnich kilka, lub nawet kilkanaście lat były żywione w sposób odmienny od tych prawidłowych zaleceń gwałtowna zmiana diety nie jest ani łatwa, ani dobra. Próby zmuszania kota do porzucenia starych nawyków na rzecz nowych, w założeniu lepszych, ale nieakceptowanych przez niego, mogą spowodować poważne powikłania: od problemów zdrowotnych takich jak wymioty, biegunki czy głodzenie się, aż po zaburzeni behawioralne związane z utratą dobrego samopoczucia, depresją a nawet z napadami agresji spowodowanymi rosnącą frustracją. U kocich rekordzistów może nawet dochodzić do rozwoju chorób na podłożu psychicznym, np. do rozwinięcia się idiopatycznego zapalenia pęcherza moczowego, wywołanego presją związaną ze zmianami w systemie karmienia. 

Modyfikacje diety mogą być też szczególnie silnie i negatywnie odbierane przez te zwierzęta, u których zmiana wynika ze stanu zdrowia i zaleceń z nim związanych – np. u kotów ze świeżo zdiagnozowanymi problemami nerkowymi, pęcherzowymi, wątrobowymi czy trzustkowymi. Stres, towarzyszący takiej nagłej zmianie sposobu żywienia, jest również czynnikiem pogarszającym sytuację ogólną, dlatego trzeba tu zachowań wyczucie i działać tak, by jak najskuteczniej zadbać o zwierzę. Aby to się powiodło warto pamiętać o poniższych zasadach.

Zmiana diety krok po kroku

Wszelkie zmiany w kocim organizmie powinny być wprowadzane stopniowo. Dlatego też pierwszym zaleceniem jest, w miarę możliwości mieszanie starej, znanej karmy, z nową, dopiero wprowadzaną. I tu pierwsza uwaga, gdyż pojęcie „mieszanie” może być nieco mylące, dlatego potrzeba kilku słów wyjaśnienia:

  • dosłownie „mieszać” można swobodnie karmy o tym samym stopniu uwodnienia, a więc znaną mokrą z nową mokrą, lub znaną mokrą z surowizną / BARFem
  • w przypadku karmy suchej do której wprowadzana ma być karma mokra pomieszanie chrupek z zawartością puszki / saszetki może doprowadzić do problemów – niektóre koty reagują na to np. wymiotami. Dlatego w przypadku schodzenia z diety suchej na mokrą najlepiej podawać te dwa rodzaje jedzenia osobno, np. w systemie: mokra w ciągu dnia na kilka posiłków, a sucha w niewielkiej ilości przejściowo zostawiana na noc. Im jednak szybciej sucha karma całkowicie zniknie z diety, tym lepiej.

Podstawowe zasady mieszania karm mówią o zmianie proporcji co 1/4 objętości, zgodnie ze schematem: 1/4 karmy nowej + 3/4 karmy starej w pierwszym tygodniu, potem 1/2 + 1/2, potem 3/4 + 1/4 aż do przejścia w 100% na karmę nową. Praktyka jednak pokazuje, że u wielu kotów nowe smaki trzeba wprowadzać dużo wolniej, gdyż w przeciwnym razie kot po prostu odmówi jedzenia. Czasem więc nową karmę dokłada się dosłownie po łyżeczce, dokładnie mieszając ze starym pokarmem, by tylko zachęcić zwierzaka do jedzenia. 

Jeśli przestawia się kota z suchego na mokre bardzo ważne jest to, by resztki suchej karmy całkowicie usunąć z domu. Nie wystarczy zawiązać worek i schować go do szafki – koty mają doskonały węch, a karmy suche są domieszkowane substancjami o bardzo silnym zapachu (w przeciwnym razie większość kotów nie chciałaby ich jeść). Dlatego też kot, któremu sucha karma nagle zniknie z oczu, potrafi bezbłędnie wywąchać ją w innym pomieszczeniu, a skoro już wie, że „jego” karma gdzieś tam jest, to po co ma jeść nową? Wystarczy poczekać dość długo, by opiekun sam się „złamał” i przyniósł miseczkę z tym, czego zwierzak oczekuje. Taka sytuacja jest więc poważną walką charakterów. 

Kolejna sprawa to wprowadzanie tzw karm wysokomięsnych o dobrym składzie. Wiele z nich ma formę mielonki, co dla kotów przyzwyczajonych do zjadania saszetkowych karm w sosie lub galaretce może być trudne. Dlatego także w tym przypadku mieszanie jest bardzo ważne: można wykorzystywać znane i lubiane przez zwierzęta smaki i aromaty, by przy ich użyciu zachęcać do podejmowania prób jedzenia tego, co nowe i dziwne. Czasami dobrze jest też poprawiać jakość diety stopniowo – nie zaczynając od razu od pożywienia z najwyższej składowo półki, ale przechodząc przez tzw. karmy średnie. Pamiętaj, że nawet „średnia” mokra karma w codziennym żywieniu kota będzie dawała lepsze efekty i korzystniejsze oddziaływanie na organizm niż „najlepsza” możliwa karma sucha. Wynika to chociażby z kwestii wprowadzania do organizmu dostatecznych ilości wody, której bilans jest kluczowy dla prawidłowego funkcjonowania. 

Aby zachęcić kota do jedzenia czegoś nowego można też korzystać z różnego rodzaju dedykowanych dosmaczaczy. Mam tu na myśli rozmaite sosiki (byle nie mleczne!), mięsne „napoje”, pasty smakowe, liofilizaty mięsne lub suszone przysmaki i inne tego rodzaju udogodnienia. Dzięki dodawaniu ich do nowego pożywienia zwiększa się przede wszystkim jego zapach, a to podnosi atrakcyjność. 

Kolejna kwestia to temperatura – naturalna ciepłota ciała kociej ofiary tuż po upolowaniu wynosi ok. 37-38oC. Eksperyment polegający na przebadaniu kocich preferencji termicznych względem posiłku pokazał jasno, że koty sięgały po pokarmy podawane im właśnie w tej temperaturze. Dlatego też, gdy mamy do czynienia z kocim niejadkiem, jedzenie można lekko podgrzać, np. dolewając do niego odrobinę ciepłej wody. Należy też unikać podawania kotom jedzenia bezpośrednio z lodówki – nie tylko zmniejsza to smakowitość posiłku, ale może też skończyć się powikłaniami zdrowotny takimi jak np. zapalenie gardła. 

U niektórych zwierząt przy przestawianiu dietetycznym działa karmienie z ręki. Spora grupa kotów jest bowiem nauczona, że to, co daje człowiek, jest wyjątkowe i smaczne. Dlatego też czasem to, co w misce może leżeć dwa dni i zeschnąć się na wiór, z ręki zostanie zjedzone ze smakiem, a szereg takich sesji z jedzeniem z dłoni potrafi skutecznie wybudować akceptację dla nowego smaku karmy. 

O czym pamiętać, czego unikać

Na pewno tym, czego nie chcemy robić, jest świadome i celowe głodzenie kota. Koty są zwierzętami o dość specyficznej gospodarce cukrowej oraz tłuszczowej, dlatego też dłuższe przerwy pomiędzy posiłkami nie są dla nich wskazane (kot w naturze je bardzo mało, ale często). Stąd nie stosujemy u kotów metody „jak zgłodnieje to zje”. Dbamy o to, by jednak przynajmniej raz na dobę kot przyjął posiłek, a przy tym cierpliwie podsuwamy mu nowe rozwiązania dietetyczne, by go zachęcić i przekonać. 

Jeśli podczas procesu zmiany diety pojawią się jakieś nieprawidłowości ze strony procesów trawiennych warto wspomóc organizm zwierzaka odpowiednią suplementacją. Na rynku mamy obecnie szereg dedykowanych dla mięsożerców specjalnych preparatów w formie prebiotyków i probiotyków, które są polecane w takich przypadkach. Czasowe zdrożenie wspomagania pracy jelit może więc być bardzo wskazane by podnieść sprawność całego procesu zmian dietetycznych.

Jeśli kot przechodzi z karmy gotowej na BARF dobrze jest wcześniej porobić testy z różnymi gatunkami mięs, by wiedzieć co lubi, a  czego nie i na tych zaakceptowanych przez niego mięsach starać się robić pierwsze mieszanki. To zwiększy szanse na powodzenie całego przedsięwzięcia. Warto też pamiętać, że suplementy do BARFa dzielą się na smaczne (żółtko, drożdże, bezsmakowa tauryna) oraz niesmaczne (hemoglobina, algi, oleje rybne). Dlatego też bywa tak, że pierwsze mieszanki robi się bardzo małe i nie do końca kompletne, by następnie stopniowo wprowadzać do kociej diety te mniej pyszne, ale nadal bardzo potrzebne składniki. 

Tym, co jest jednak najważniejsze przy przestawianiu kota na inny rodzaj diety jest cierpliwość i konsekwencja. Nasz upór w tej kwestii musi być większy niż determinacja kota. Nie zawsze trafimy za pierwszym razem w to, co nasz kot zaakceptuje. Czasami wymaga to wielu prób i podejść, przetestowania dziesiątek karm, smaków, konsystencji i kombinacji, zanim osiągniemy jako-taki sukces. Jedno jest jednak pewne – w 9 przypadkach na 10 warto podjąć tę walkę. Nie dla naszej własnej satysfakcji, lecz dla lepszych wyników badań i lepszego samopoczucia naszego kociego przyjaciela. 

Małgorzata Biegańska-Hendryk – technik weterynarii, zoodietetyczka kotów, dyplomowana behawiorystka zwierząt towarzyszących. Autorka książek i artykułów branżowych, twórczyni autorskiego kierunku studiów „Behawiorystyka zwierząt towarzyszących – koty” na WSE w Krakowie, pracuje z kocimi pacjentami rozwiązując behawioralne i żywieniowe problemy, od 2012 roku buduje markę kocibehawioryzm.pl. Prywatnie opiekunka 4 kotów po przejściach: Stefana, Buni, Kiwi i Opka

Komentarze (0)

Brak komentarzy w tym momencie.

Nowy komentarz

Szukaj

Najchętniej czytane

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej.